Ankieta dla rodziców o bezpieczeństwie w szkole

Podobne


» Poker Bez Depozytu
»
Ankieta dla nauczycieli nauczyciel uczeń
»
ankiety co studenci robią poza uczelnia
»
Ankieta oceny nauczyciela przez ucznia
»
Ankieta jaki kierunek chciałbyś studiować
»
ankiety z prac magisterskich na kierunku pedagogika
»
Ankieta dla nauczycieli dzieci z ADHD
»
Ankieta co mnie motywuje do prac
Republika.pl Portal Spoecznoci Internetowych



 




Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje.

Sprawd, czy wpisae poprawny adres strony, lub skorzystaj z katalogu lub wyszukiwarki.



Copyright 1996 - 2006 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy »

Poker Bez Depozytu Republika.pl Portal Spoecznoci Internetowych



 




Przykro nam, strona o podanym adresie nie istnieje.

Sprawd, czy wpisae poprawny adres strony, lub skorzystaj z katalogu lub wyszukiwarki.



Copyright 1996 - 2006 Grupa Onet.pl SA - zobacz wszystkie serwisy »

Temat: o żesz *****!!!!!!

anielka
mój ma komórkę...ale tylko dlatego że czasami zostaje sam w domu a normalnego telefonu za chiny wtedy nie odbierze...a i połączenie na komórkę odbiera jak zna nr jesli nie zna odrzuca połaczenie...na gg czy czaty nie wchodzi...a jeśli chodzi o umawianie się w realu to o to się nie boję, nawet do szkoły 100m sam nie chce iść


i o to chodzi!
dzieciak ma wiedzieć, co może i jak ma się zachować
ale tego musi dowiedzieć się od rodziców
i nie jest ważne, czy starzy maja pojęcie o komputerze, czy nie
oni są od tego, żeby nauczyć dzieciaka, jak ma zadbać o swoje bezpieczeństwo


Po pierwsze coraz slabszy kontakt dzieci z rodzicami, rodzice nie wiedzą co robią ich pociechy.

właśnie, jak uczyć, kiedy się prawie nie widuje?
czasem przychodzą rodzice i mówią: ale ja późno wracam do domu
zawsze odpowiadam: nikt tego za panią/pana nie zrobi

I ZAWSZE SĄ OBURZENI, że czegoś sie od nich chce, że coś muszą
nie cierpię tego

studenci przxeprowadzili ankietę w 4 klasach
komu rodzice czytali w dzieciństwie książeczki i jakie
wiekszość dzieci nie pamiętała... tak emocjonalnie słabe ma wspomnienia

troche przestraszyłam sie tego tematu
bo tez mam dzieci
i ciekawa jestem, jak to dalej będzie i co się sprawdzi z tego mojego wychowania...

Źródło: maniacy.com/viewtopic.php?t=997



Temat: Policja wyjaśnia sprawę brutalnego napadu
W środę, 13 lutego, jak co tydzień, uczniowie Zespołu Szkół w Grabowie pojechali na basen do Gołdapi. Kiedy szkolny autobus zajechał przed halę, nauczycielka zauważyła sporą grupę młodych ludzi, którzy stali przed wejściem. Postanowiła, że razem z uczniami wysiądą z drugiej strony budynku.

- Przed basenem stało około 15-20 osób - mówi Krystyna Arciuch, nauczycielka. - Wzięłam ich za uczniów. Jednak, kiedy zajechaliśmy z drugiej strony, ta grupa też tam się pojawiła. Stali w odległości około 15-20 metrów od autobusu. Nie sądziłam, że coś złego może się wydarzyć. Byłam w szoku, że zaatakowali jednego z naszych podopiecznych.

Według nauczycielki, do grupy uczniów wychodzących z autobusu podeszło pięciu lub sześciu chłopaków. Napadli jednego ucznia i zaczęli go bić. Kobieta uważa, że atak był szybki, krótki i bardzo agresywny. Dodaje również, że napastnicy działali z premedytacją.
- To wszystko działo się tak szybko, że nikt z nas opiekunów nie zdążył zareagować - wspomina kobieta. - Chciałam ich odciągnąć, ale wykręcili mi palce. Chłopak, którego pobili był w szoku. Po wszystkim napastnicy uciekli do pobliskiej szkoły.

Poszkodowany chłopiec doznał złamania kości nosa z przemieszczeniem kolca przegrody nosa. Przeszedł operację w szpitalu w Ełku. Obecnie przebywa w domu i wraca do zdrowia. O zdarzeniu opiekunowie powiadomili policję, która zajęła się sprawą.

- Wszczęliśmy postępowanie w tej sprawie, jednak nie zostały jeszcze postawione żadne zarzuty - mówi asp. sztab. Jerzy Kuprewicz z gołdapskiej policji. - Dla dobra śledztwa nie chciałbym na tym etapie nic więcej powiedzieć. Za pobicie grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Na temat zdarzenia nie chciała wypowiadać się dyrektor gołdapskiego gimnazjum, które mieści się w sąsiedztwie basenu.

- Sprawą zajmuje się policja - mówi dyrektor Bożena Kalinowska. - Nie wpłynęło do mnie żadne pismo z policji i nie mogę nic na ten temat powiedzieć. Do zdarzenia nie doszło na moim terenie i nie wiem, czy to był mój uczeń. To ustali policja.

Tymczasem dyrektor Gimnazjum w Grabowie Irena Łobacz zastanawia się nad dalszymi wyjazdami na basen.

- Spotkałam się z kierownikiem basenu i poprosiłam o wzmożenie ochrony na obiekcie - twierdzi Irena Łobacz. - Uważam, że jeżeli jej nie będzie, to nie możemy się tam czuć bezpiecznie. Kierownik obiecał, że napisze podanie do burmistrza z prośbą o straż miejską podczas naszych wizyt. Dopóki nie będzie lepszej ochrony, nasze dzieci nie będą jeździć na basen. Spotkałam się również z policją. Opracowaliśmy ankietę dla rodziców na temat bezpieczeństwa. W 90 procentach rodzice opowiedzieli się również za lepszą ochroną. Ja odpowiadam za bezpieczeństwo dzieci i muszę zapewnić im to. Jeśli tego nie będzie, to dzieci nie będą jeździć.

Kierownik Kompleksu Sportowo-Rekreacyjnego, w którym mieści się basen Marian Mioduszewski ubolewa nad tym, co się stało.

- Jest to karygodne zachowanie młodych ludzi, którzy zachowują się jak bandyci - twierdzi Marian Mioduszewski. - Jestem poruszony do głębi ich brutalnością, agresją i arogancją. Napadli na uczniów w miejscu publicznym, w biały dzień i w obecności trzech nauczycielek. Odwiedza nas tysiące gości tygodniowo, ale o takim zdarzeniu słyszę po raz pierwszy. Kompleks dysponuje telewizją przemysłową i na prośbę policji przekazałem nagrania z trzech kamer, na których jest zarejestrowany ten naganny fakt. Spotkałem się też z dyrektorami szkół i rozmawialiśmy o sposobach zapobiegania takim patologicznym zachowaniom.

Marian Mioduszewski wystosował też pismo do komendanta policji oraz straży miejskiej o potraktowanie terenu w obrębie gimnazjum i kompleksu jako miejsca podwyższonego ryzyka i zwiększenia tam liczby patroli.

źródło olsztyńska


Firma reaktywacja???
Źródło: goldap.info.pl/viewtopic.php?t=1367


Temat: : Mundurki dla wszystkich?
[size=18]Kiedy mundurek może być udręką[/f]

Renata Czeladko (Gazeta Wyborcza 2007.06.03)

Jeden uczeń drze na sobie ubrania. Inny nosi tylko ulubione koszulki. Są tacy, którzy nie kontrolują procesów fizjologicznych. - Mundurki dla naszych dzieci będą udręką - mówią dyrektorzy szkół dla uczniów z autyzmem. Ministerstwo Edukacji upiera się jednak, że oni też mają je nosić

Syn pani Anety cierpi na autyzm. Nie toleruje niektórych zapachów i kolorów. - Ostatnio uwielbiał żółty. Teraz jest na etapie moro i kolorów pastelowych. Nie założy ubrania w innym odcieniu - opowiada Aneta Miszczuk-Nowak, przewodnicząca rady rodziców warszawskiej podstawówki dla dzieci z autyzmem.

W tej szkole uczy się ponad 40 dzieci. Jej dyrektorka Ewa Grzelak wraz z rodzicami zastanawia się, jak sprostać wymaganiu ministra edukacji Romana Giertycha i ubrać wszystkie w mundurki. - Dzieci z autyzmem często mają różne nadwrażliwości: na rodzaj tkaniny, jej kolor, zapach. Nie są w stanie przełamać tej bariery. W tej sytuacji trudno nam dobrać jednakowy strój dla wszystkich - mówi Ewa Grzelak.

Autyzm jest zaburzeniem rozwojowym. Dotyka jedno-dwoje dzieci na tysiąc. Jednym z objawów jest niechęć do zmiany przyzwyczajeń, przywiązanie do przedmiotów. Próba zmiany może powodować dezorientację, agresję, samookaleczanie się.

Znowelizowana ustawa o systemie oświaty nakłada na podstawówki i gimnazja obowiązek wprowadzenia jednolitych strojów i nie wyłącza z niego szkół specjalnych. Minister chce, by dzieci w mundurkach chodziły od września. Dyrektorka Ewa Grzelak zamierza wysłać do mazowieckiego kuratorium pismo z prośbą o zwolnienie jej szkoły z tego obowiązku.

Problem z mundurkami wizytatorce dolnośląskiego kuratorium już zgłosiła Dorota Ślepowron-Korwin, dyrektorka Zespołu Szkół dla Uczniów z Autyzmem we Wrocławiu. - Mam uczennicę, która drze na sobie ubrania, jak jest zdenerwowana. Inne dziecko nosi tylko ulubione koszulki. Są takie, które nie kontrolują wydalania i mają pampersy. Zobowiązanie naszych uczniów do noszenia jednolitych strojów wydaje mi się niedorzeczne. Mundurek ma być powodem do dumy, podkreślenia związku ze szkołą, a dla naszych dzieci byłby udręką - mówi Dorota Ślepowron-Korwin. W szkole zrobiła wśród rodziców ankietę o mundurkach. Jedna z mam nie wytrzymała i wpisała, że najlepiej ubrać ich dzieci w kaftany bezpieczeństwa.

Zapytaliśmy MEN, czy wprowadzi do ustawy poprawkę, która zwolni uczniów z autyzmem oraz inne szkoły specjalne z mundurków. Justyna Sadlak z biura prasowego odpowiedziała, że "na terenie szkoły podstawowej i gimnazjum noszenie przez uczniów jednolitego stroju jest obowiązkowe. Wobec powyższego dyrektor szkoły, w której uczą się dzieci autystyczne, wspólnie z rodzicami wprowadza taki rodzaj jednolitego stroju, który uwzględni różnego rodzaju nadwrażliwości".

Dr Michał Wroniszewski, prezes fundacji Synapsis zajmującej się autystykami: - Praca z dziećmi autystycznymi nie powinna iść w kierunku przekonywania ich do chodzenia w mundurkach. Dla nauczycieli to dodatkowy kłopot, bo dzieci z różnego rodzaju zaburzeniami będą zrzucać z siebie ubranie.

Aneta Miszczuk-Nowak zapowiada, że jeśli MEN nie zmieni zdania, i tak nie ubierze syna w mundurek. Bo może się zamknąć w sobie i cała terapia pójdzie na marne.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
Źródło: filozofia.sepsis.com.pl/viewtopic.php?t=234




Powered by MyScript